Bój o śmigłowce szturmowe. Który dla Polski?

O programie pozyskania nowych śmigłowców szturmowych w programie „Kruk” ostatnio zrobiło się ciszej. Jednak nie ulega wątpliwości, że armii pilnie jest potrzebna nowoczesna maszyna zdolna atakować silnie opancerzone cele, takie jak czołgi.

W chwili obecnej Polska użytkuje 31 śmigłowców szturmowych Mi-24 wersji D i W. To wiekowe maszyny, które nie odpowiadają współczesnym standardom. Pokazał to konflikt w Donbasie. Ukraińskie Mi-24, pozbawione nowoczesnych systemów samoobrony, były łatwym celem dla wroga. Dlatego, po dużych stratach, wycofano je z rejonu walk. Dodatkowo polskie Mi-24 nie są w stanie atakować celów takich jak czołgi, gdyż nie są w stanie strzelać rakietami przeciwpancernymi.

W ramach programu „Kruk” wojsko planuje pozyskać około 32 nowych maszyn. Zarezerwowano na ten cel kwotę 5 mld zł. Jednak może ona być nie wystarczająca aby sfinansować zakup planowanej ilości śmigłowców. Prawdopodobnie będzie ich mniej, jak miało to miejsce w przypadku zakupu Caracala. Pierwsze egzemplarze miały pojawić się w 2018 roku lub nieco później. Obecnie nie wiadomo, kiedy program się rozpocznie. Śmigłowiec nie będzie produkowany w Polsce. Ale MON wymaga aby część podzespołów pochodziła od krajowych poddostawców. Postawiono warunek serwisowania „Kruka” w naszej ojczyźnie.

W przetargu weźmie udział 5 konstrukcji. To maszyny dwuosobowe oraz dwusilnikowe. Posiadają obrotowe działko pod kadłubem w części nosowej. Zamontowano na nich kamery światła dziennego oraz pracujące w podczerwieni. Dlatego oferowane śmigłowce mogą działać w każdych warunkach, w dzień i w nocy. Ich uzbrojenie stanowią kierowane i niekierowane rakiety oraz pociski powietrze-powietrze. Wyposażone są w najnowocześniejsze systemy elektroniczne oraz samoobrony.

Swoje produkty proponuje 5 firm:

Agusta Westland (obecnie Leonardo) i Turkish Aerospace Industries T-129B ATAK.
Jest to wersja rozwojowa włoskiego śmigłowca Agusta A129 Mangusta. Został on oblatany w roku 1983 r. W 2007 roku Turcy podpisali umowę dotyczącą opracowania nowego wariantu. Według wymagań nabywcy produkt miał być montowany w kraju oraz posiadać jak najwięcej rodzimych komponentów. T-129 jest daleko rozwiniętą wersją Mangusty o zdecydowanie lepszych osiągach od protoplasty. Śmigłowiec otrzymał turecką elektronikę oraz amerykańskie silniki. W chwili obecnej zamówiono 50 sztuk z opcją na kolejne. To najlżejszy śmigłowiec w przetargu o masie startowej 5000 kg. Może zabrać przeciwpancerne pociski kierowane (Mizrak-U (UMTAS), 70 mm naprowadzane laserowo rakiety Rokestan Cirit) i niekierowane powietrze-ziemia, zasobniki z działkami 12.7 mm oraz rakiety do zwalczania celów powietrznych Stinger. Przeciwpancernych rakiet kierowanych przenosi osiem. To dwukrotnie mniej niż maszyny amerykańskie. Kabina została wykonana w standardzie glass cockpit. Załoga dysponuje wyświetlaczami nahełmowymi. Konstrukcja ma ograniczone współczynniki wykrywalności dla systemów radarowych i w podczerwieni. Zmieszono generowany hałas. Według części źródeł parametry te mają być zdecydowanie korzystniejsze niż w AH-64. Nie bez znaczenia jest fakt, że T-129 jest w stanie wznieść się w powietrze w kilka minut po ogłoszeniu alarm. Oprócz standardowych misji dla tego typu statków powietrznych może brać udział w misjach zwalczania systemów obrony obszaru powietrznego przeciwnika. W chwili obecnej opracowywana jest wersja z radarem pola walki nad wirnikiem głównym, analogicznie do rozwiązania zastosowanego w AH-64. Zasięg szacowany jest na ponad 500 km. Śmigłowiec jest opancerzony – ma przetrwać ostrzał pociskami przeciwpancernymi kalibru 12,7 mm. Włoskie wersje z powodzeniem brały udział w interwencjach na Bałkanach, w Somalii, Iraku i Afganistanie. Wielokrotnie były ostrzeliwane z broni kalibru 7,62 lub 12,7 mm, jednak nie utracono żadnej maszyny. Jak twierdzi tureckie wojsko ATAK uczestniczył w interwencji przeciwko bojownikom z Partii Pracujących Kurdystanu. Producent zapowiada polonizację T-129. Ale jakie krajowe komponenty miałyby być montowane, w chwili obecnej nie wiadomo.

Airbus Helicopters EC665 Tiger HAD.
Powstał na zamówienia armii Francji i Niemiec. To najmłodsza z oferowanych konstrukcji. Prototyp wzbił się w powietrze w 1991 roku. Posiada szklany kokpit, a piloci dysponuję wyświetlaczami nahełmowymi, na których wyświetlane są dane nawigacyjne oraz potrzebne do naprowadzania uzbrojenia. Załoga jest chroniona przez skutkami użycia broni atomowej, biologicznej i chemicznej. Co jest niespotykane, Tygrys został zabezpieczony przed działaniem impulsu EMP. To bardzo zwinna, opancerzona maszyna, która jako jedyna z oferentów potrafi wykonać pełną pętlę. Według niektórych informacji może przetrwać ostrzał pocisków 23 mm, co wydaje się wartością zawyżoną. Tiger wykonany jest prawie całkowicie z tworzyw sztucznych (kompozytów). Zadbano o zmniejszenie widoczności w podczerwieni oraz dla radarów, m.in. malując kadłub specjalną farbą. Ograniczono generowany hałas. EC665 może atakować cele naziemne kierowanymi pociskami (AGM-114K Hellfire II,Trigat, HOT3, Spike ER, PARS 3 LR) i niekierowanymi oraz przenosi rakiety powietrze-powietrze MISTRAL lub Stinger. Przeciwpancernych rakiet kierowanych przenosi osiem tak jak wcześniej opisany ATAK. Kamera z czujnikiem podczerwieni i dalmierz laserowy może być zamontowany nad kabiną lub nad wirnikiem głównym jak w wersji niemieckiej. Po wycieku oleju z przekładni jest w stanie kontynuować lot przez 30 minut. Masa startowa to 6000 kg ,a zasięg wynosi 800 km. Śmigłowiec brał udział w interwencjach w Mali, Libii i Afganistanie. Doskonale sprawdził się w warunkach górskich oraz przy wysokich temperaturach sięgających 50⁰ C. Bezawaryjność wyniosła rekordowe 90%. Jednak trzeba dodać, że australijską odmianę trapią liczne awarie, z pojawianiem się dymu w kabinie włącznie. Jak dotąd Tiger został zamówiony przez Francję, Niemcy, Hiszpanię oraz Australię. Część ekspertów twierdzi, że maszyna będzie bardzo droga w utrzymaniu.

Leonardo AW249 Śmigłowiec jest rozwinięciem AW 149 Mangusta.
Jest dopiero w fazie opracowywania, dlatego na razie niewiele wiadomo o tej konstrukcji. Włosi zapowiadają, że będzie to dojrzała konstrukcja, w której zostaną zamontowane sprawdzone komponenty. Orężem mają być pociski Spike. Obniżono sygnaturę radarową jak i w podczerwieni. Masa startowa ma oscylować koło 7 000 – 8 000 kg, czyli nie wiele mniej od amerykańskiego Vipera. Będzie wykorzystywał silniki General Electric T700 lub Safran Aneto. Producent zapowiada szeroką współpracę z partnerem zagranicznym, w tym z Polską. W PZL Świdnik mogła by się znajdować linia montażu końcowego. Pierwszy lot planowany jest na rok 2021.

Bell AH-1Z Viper
Viper jest dalekim rozwinięciem znanego z wojny wietnamskiej AH-1. Śmigłowiec oprócz wyglądu niewiele przejął od swojego protoplasty. Viper powstał na zamówienie US Marines. Początkowo planowano wprowadzić na wyposażenie AH-64. Jednak okazało się, że obsługa AH-1 jest dużo prostsza i tańsza. Jest to szczególnie ważne dla piechoty morskiej, która stacjonuje długi czas z dala od swoich baz. Viper pierwszy raz wzbił się w powietrze w 2005 r. Konstruktorzy zapewnili maszynie wysoką przeżywalność na polu bitwy przez zamontowanie mocnego pancerza. Masa startowa wynosi 8,390 kg, a zasięg szacowany jest na 685 km (według innych źródeł 575 km). Bell deklaruje, że istnieje możliwość zamontowania radaru kierowania ogniem AN/APG-78 Longbow. Główne uzbrojenie stanowią przeciwpancerne rakiety kierowane AGM-114K Hellfire, niekierowane rakiety Hydra, a na końcach skrzydeł można zainstalować pociski powietrze-powietrze AIM-9. Piloci w kabinie mają do dyspozycji wyświetlacze ciekłokrystaliczne oraz wyświetlacze nachełmowe. Producent zapewnia o niskich kosztach utrzymania śmigłowca oraz deklaruje polonizacją konstrukcji. AH-1Z jest na wyposażeniu Korpusu Piechoty Morskiej USA.



Boeing AH-64E Guardian
To prawdopodobnie najbardziej zaawansowany technicznie śmigłowiec oferowany Polsce. Jest też największy, gdyż jego masa startowa to ponad 10 ton. Lot pierwszej wersji A dobył się w 1978 roku. Od tego czasu przeszedł długą ewolucję. Załoga siedzi w tzw. kevlarowej wannie, odpornej na ostrzał dział kalibru 23 mm. Pozostałe elementy są odporne na uderzenie pocisków kalibru 12,7 mm. Jednak w trakcie działań bojowych Apache był uszkadzany bronią mniejszego kalibru. Łopaty wirnika mogą wytrzymać wielokrotne przestrzelenie. Silniki pracują do 30 minut od całkowitej utraty oleju. Zmniejszono koszty utrzymania w stosunku do wcześniejszych wersji oraz poprawiono osiągi. Tym co wyróżnia ten model to milimetrowy radar kontroli ognia AN/APG-78 Longbow, umieszczony nad wirnikiem głównym. Takie rozwiązanie umożliwia ukrycie się śmigłowca za przeszkodą i wystawienie wyłącznie kopuły radaru. Potrafi on wykrywać 128 celów (według innych źródeł ponad 200), z możliwością atakowania 16 jednocześnie. Guardian jest w stanie razić obiekty wykryte przez inne statki powietrzne bądź jednostki naziemne. Z jego pokładu można sterować bezzałogowymi statkami powietrznymi. Oręż stanowią rakiety kierowane AGM-114K Hellfire, rakiety niekierowane oraz pociski powietrze-powietrze AIM-9 Sidewinder. Warto wspomnieć o działku, które obraca się wraz z ruchem głowy załogi. Za pomocą łącza danych przekazuje informacje do jednostek lądowych, w tym z kamery wideo w czasie rzeczywistym. Jest bardzo zwinny i przystosowany do operowanie w terenie górskim i przy wysokiej temperaturze. Może działać w każdych warunkach atmosferycznych, dzień i w nocy. Jego zasięg to 480 km. Zakup AH-64 może się okazać dla wojska największym wydatkiem wśród proponowanych maszyn, przekraczającym zakładany budżet. Spore będą również koszty eksploatacji. Mankamentem Guardiana jest długi czas przygotowania do lotu wynoszący 30 minut. Wcześniejsze odmiany brały udział m.in. w obu konfliktach w Iraku i w Afganistanie. Wersja E jest eksploatowana przez USA, Arabię Saudyjską, Tajwan, a zamówiły ją Indonezja oraz Korea Południowa.

KOMENTARZ
Zwarzywszy na sytuację polityczną, zamówienie maszyny tureckiej nie jest możliwe. Turcja jest członkiem NATO, ale jej polityka zagraniczna jest na kursie kolizyjnym z innymi państwami NATO jak i regionu. Niedawny zakup systemu S400 w Rosji sprawił, że Turcja została wykluczona z programu myśliwca F-35. Trwa ostry spór z Gracją o złoża naturalne pod dnem morskim. Ostatnio również Turcja skonfliktowała się z Francją.
EC665 Tiger jest maszyną średnią. Konflikt na Ukrainie oraz Syrii pokazał, że na współczesnym polu bitwy mogą przetrwać tylko ciężkie śmigłowce wyposażone w najnowocześniejsze systemy samoobrony. Nie beza znaczenia są tez problemy Australii. Ich egzemplarze były trapione różnymi usterkami od rozpinania się okablowania po pojawienie się dymu w kokpicie, przez co kilka razy śmigłowce lądowały w terenie przygodnym. Dodatkowo warto wspomnieć, że Niemcy oświadczyli, że nie będą rozwijały tej konstrukcji i będą się rozglądały za nowym cięższym śmigłowcem.
Maszyna włoska to wielka niewiadoma. Dołączenie do programu Polski może nam dać wymierne korzyści w postaci transferu technologii. Ale też oznacza poniesienie kosztów opracowywania Śmigłowca. Ale zważywszy, że oblot nastąpi w następnym roku, zakres wspólnych prac byłby raczej niewielki. Mało prawdopodobne aby MON przyjęło tą ofertę.
Mając na uwadze powyższe argumenty, prawie na pewno przyszłym śmigłowcem będzie maszyna amerykańska. Obie maszyny to konstrukcje dojrzałe i bardzo nowoczesne. Na pewno najdroższy będzie AH-64E Guardian. Przy jego cenie wątpliwe jest zamówienie 32 egzemplarzy. Wydaje się najbardziej optymalnym wyborem jest AH-1Z Viper. Zabiera podobną ilość uzbrojenia co konkurent. Bardzo ważną cechą jest możliwość długiego przebywania poza bazami i serwisowania śmigłowca w warunkach polowych.

Jakie będzie rozstrzygnięcie programu „Kruk”, przyjdzie nam chyba jeszcze długo czekać.

tekst oraz zdjęcie: Tomasz Hens

2020-11-01 17:49 kruk, apache, tiger, mangusta, atak, EC665, AW249, viper, AH-1Z, przetarg, program

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.